czwartek, 21 kwietnia 2016

"O chłopcu, który chciał zostać strażakiem" - książeczka dla dziecka i o dziecku :)

Kochani!

Nigdy nie uwierzyłabym, że dziecko, obecnie prawie 5-letnie, może przez WIĘKSZOŚĆ swojego ŻYCIA bawić się w zabawy związane z czymś JEDNYM :)
A jednak.... Gdy małemu, 2-letniemu Tymkowi, "pokazałam", jak dzieci mogą bawić się w gaszenie pożarów, ściąganie kotka z drzewa i wracanie do bazy... 
to właśnie był ten moment, kiedy wszystko się zaczęło :)

Przez trzy lata (3/5 jego życia:P) - następowały wielkie rewolucje w Jego strażakowej zabawie... Dźwięk alarmu (100000000 razy dziennie) i "palenie się" wszystkiego w domu powodował u nas niekiedy "dziki szał"... do tego myśli, że to chyba trochę dziwne (..tylko ten strażak i strażak...????), ale po tych wszystkich miesiącach, akcjach, pożarach, ratowaniu itp wiem, że  są jakieś głębsze powody, dla których dziecko wybiera "swoją dziedzinę" i wiem, że ta Tymkowa dziedzina pomogła mu w wielu rzeczach: doskonaleniu mowy, przełamaniu nieśmiałości, nauki ról społecznych, pozwoliła mu się do tego super bawić! Co więcej - Tymek zaraził inne dzieci (ba! nie tylko dzieci...:)))) zamiłowaniem do strażaków!
To był pierwszy powód, dla którego powstała ta książeczka :) żeby przypomnieć mu te chwile, zapamiętać je, utrwalić i mieć wspaniałą pamiątkę:)
Drugi powód był motywacją zewnętrzną :) zgłosiłam się, jako rodzic, do akcji czytania dzieciom z grupy Tymka... konsultacje z synem odnośnie doboru tematyki, trwały 3 sekundy... nie zgadniecie?!?!?!:)))) Tymek bardzo chciał uczestniczyć w tym czytaniu, pokazać, "jak jeździ na akcję", jakie ma akcesoria itp., więc pogodziliśmy jedno z drugim i powstała książeczka po przeczytaniu której, Tymek na chwilę zamienił się w strażaka i swojej grupie zademonstrował elementy swojej zabawy :)

A książeczka wspomnieniowa w naszym wydaniu prezentuje się tak:
(publikujemy wybrane strony)


NASZA OKŁADKA
z naszym zdjęciem z wizyty z remizy strażackiej:) 


Zaczynamy opowieść: 
"Dawno dawno temu, dalej niż Wrocław i Warszawa, dalej nawet niż mieszka babcia Zosia, urodził się chłopczyk....gdy mama pytała kim chce zostać w przyszłości, odpowiadał tylko A GU GU..."
(tu wykorzystaliśmy obrazki z kalendarza, który dostaliśmy kiedyś w prezencie, pozostałe zdjęcia drukowałam na czarno-biało).
 
"Gdy chłopczyk troszkę urósł - miał wiele pomysłów na to, kim chciałby zostać... gdy dobrze bawił się na balu przebierańców - postanowił, że chce być wilkiem... kilka dni później, ogarnął go szał śpiewania i chciał zostać panem od rytmiki..."


"Gdy chłopiec pojechał na wakacje z rodzicami i poznawał nowe miejsca i zwyczaje - postanowił, że będzie człowiekiem pierwotnym...":)
 

 "Ale najbardziej na świecie chciałby być kimś, kto codziennie obchodzi swoje urodziny...":))))


"Pewnego dnia...mama pokazała mu zabawę w strażaka - i od tamtego dnia już się nie zastanawiał, kim chce być... Jego pierwszym wozem strażackim był czerwony rowerek biegowy.... drugim samochodzik pchacz itp...."


"Po akcji zdarzało się, że wracał do bazy cały mokry - ale to strażacy akurat lubią - mają wieczny śmigus-dyndus" :)


"Marzenie chłopca spełniło się, gdy po raz pierwszy przekroczył próg remizy strażackiej...."
 

I dalej opisujemy przygody strażaka Tymka, wklejamy zdjęcia zrobione w domku - jak sie bawi, jak przebiera, jak wymyśla remizę i wozy strażackie z najrozmaitszych domowych przedmiotów. Opieraliśmy się na zdjęciach, które znalazłam w naszej galerii i do nich dostosowywałam opisy:)
Dodaliśmy też na pamiątkę rysunek Tymka - to "remiza ze strażakami" wykonana tysiąc lat temu...ale jak sentymentalnie... 
Dodaliśmy kolorowankę ze strażakiem Samem, elementy naszych wspólnych rysunków - wszystko to, co było dla nas ważne :) 
 

 Na koniec dwa "najbardziej strażackie" zdjęcia - Tymek mały w remizie... z dopiskiem "Ile jeszcze muszę czekać, żeby zostać prawdziwym strażakiem???".....


 I Tymek "większy" w prawdziwym wozie strażackim.... 


Ksiązeczka kończy się tak "I pewnego dnia po wieczornej bace, zasnął przytulając hełm strażacki - śniło mu się, że jest komendantem i kieruje prawdziwym jupiterem, jadąc na największą akcję swojego życia... Co to była za akcja? To tajemnica! Ale jedno jest pewne, Tymek w nocy przez sen wołał "Alarm! Alarm!!!', po czym dalej smacznie spał....:)"

ZACHĘCAMY WSZYSTKICH DO SENTYMENTALNYCH PODRÓŻY :)))))

ps. To nasza "wizyta" w grupie Tymka, już po czytaniu książeczki :) "akcja" trwa :)))))))

1 komentarz: