niedziela, 23 sierpnia 2015

Malowanie farbami Po Naszemu :)

 Malowanie farbami jest wręcz wpisane z zabawy plastyczne dzieci:) 

Przedstawiamy więc kilka naszych propozycji 
zabaw z farbami w sposób niestandardowy:))))

 Oto one :)


Malowanie WORECZKIEM:)
Do zwykłego woreczka (najlepiej takiego sztywniejszego) wlewamy farbę i odcinamy w jego rogu maleńką dziurkę, by farba mogła wypłynąć, lecz nie za mocno:) malujemy różne wzorki i eski-floreski wg uznania:) u nas synek później "przyklepał" to wszystko rączkami, więc efektu nie widać, ale zabawa była bardzo fajna:)

DMUCHANE OBRAZKI :)
Nałożyliśmy kilka kropel farby w różnych miejscach kartki i dmuchaliśmy:)


 Najważniejsze jest nazywanie tego, co powstało:) u nas zawsze są różne opinie :)))



DMUCHANY OBRAZEK - tym razem z większa ilością kolorów i bliżej siebie:)
Wy też tu widzicie WILKA, prawda?:P


Malowanie STOPAMI :)
W tym wypadku stopy namalowały wodę, która po wyschnięciu stała się stawkiem dla rybek. Rybki to nasze PIERWSZE ORIGAMI 
:)


Malowanie BALONEM :)
Nie pamiętam, jak nazwaliśmy tą pracę, ale zapewne był to "pożar" :)))))


 Malowanie PIŁECZKAMI :)
 Tu akurat narzędziem były takie małe i lekkie piłeczki do baseniku dla dzieci:) 
Piłeczkami można kulać, odbijać, stemplować - wszystko, na co pozwala wyobraźnia  :)


A tu, uwaga:P proszę się nie śmiać :)
 Malowanie ZWIERZAKAMI LEGO pomysł Synka:)
Wylaliśmy po troszkę farby w dwóch kolorach (z prawej strony na dole i z lewej u góry), wybraliśmy sobie po jednym zwierzaczku lego i "robiliśmy zwierzakowe zawody" - zwierzaki biegały do końca kartki i z powrotem, uważając, by nie dotknąć współtowarzysza:)))) później - wg prośby Synka - rozbrykały się po całej kartce:)))))
 



Farby i NAKRĘTKI:) 
Zabawa na dobre pół godziny :) 
Trzeba tylko pozwolić dzieciom robić to, co podpowiada im wyobraźnia:) 
Było wylewanie kleksów na stół, później do nakrętek, mieszanie palcami, małymi łyżeczkami, próby wydostania farby z małych nakrętek za pomocą widelca i malowanie nim:P 
ahhhh twórczość radosna:)))) 

 A innego dnia.......
Wymyśliliśmy zabawę "KOLOROWA JAJECZNICA" :)))))
Najpierw przykleiliśmy dwie kartki na dziecięcy stoliczek:) 

 Pożniej zrobiliśmy kilka kleksów na każdej kartce:)

Następnie zasłoniliśmy oczy chustami i włączyliśmy muzykę :) 
Jak grała muzyka - chłopcy nieśmiałymi krokami chodzili wokół stolika:)

  
Na przerwę w muzyce mieli trzy razy uderzyć w stolik :) (nieważne czy trafia w stół, czy w kartkę :P) I tak kilka razy:)


 Jedna praca to KOLOROWEJ JAJECZNICY porcja skromniejsza:P

 
Druga dla głodniejszych:P
Efekt końcowy w tej zabawie nie tyle się liczy, co frajda w zawiązaniu oczu, chodzenie po omacku i radości, jeśli trafi się rączkami w mokrą farbę:)))))

A na koniec nasz HIT :)

Ta zabawa bardzo przypadła do gustu Synkowi, bo jest brudząca, mokra i nietypowa:P

Synek usiadł na krzesło i wystawił nóg,i a moim zadaniem było pomalowanie mu stóp w dwóch różnych kolorach lub różnobarwnie - jak kto woli:) Ahh - to nie lada wyzwanie - przekonajcie się, czy nogi w ogóle będą w stanie nie ruszać się od pędzelkowych łaskotek:P
Natomiast zadaniem Synka było zmyć sobie tą farbę bez użycia rąk:)
Nie dość, że zabawa plastyczna, poniekąd ruchowa, to jeszcze twórcza - mieszanie kolorów w misce:))))
Dobra zabawa i mnóstwo śmiechu:)
Polecamy:D
 

Wspomnienia z bycia DWULATKIEM :)

Każdy wiek rządzi się swoimi prawami :) 
Gdy Tymek miał dwa latka, był jeszcze jedynakiem i baaaaaardzo lubił spędzać czas tylko z mamusią, bo mamusia mogła oddać mu się bezgranicznie :)
I to właśnie to przyczyniało się do naszego "wymyślania":) 
Czasami pomysły były mamusiowe, ale idąc dalej i dalej, 
synek też "dawał" wiele swoich propozycji :)

Przedstawiamy Wam więc nasze ulubione zabawy 2-latkowe :)

 

Pamiętam godziny spędzane nad miseczkami z produktami spożywczymi 
i "starą" patelnię, nadającą się jedynie do zabawy....

 Pamiętam godziny przesypywania, mieszania, oglądania, manewrowania łyżkami, łyżeczkami...


Pamiętam skupienie i zachwyt, gdy doszła to tego plastelina i można było robić kotleciki w panierce... ahhh:)
I pamiętam te godziny sprzątania...:P
Ale było warto:)))))


 W przerwach w "gotowaniu" przychodziła ochota na pierwsze malowanki...:) 
Najlepiej całą rączką, albo całym sobą :)))


Pamiętam też zachwyt nad ciastoliną i niezgrabne (przy czym cudowne:))) zabawy tłuczkiem:) 
Dzieci wybierają jednak FAJNE przedmioty na ulubione zabawki :))))


Gdy BABCIA zaprosiła Tymka do pracy z "prawdziwą" masą przy lepieniu pierogów, 
to Tymek oddał się temu bezgranicznie :)))))


A gdy prace manualne trochę go męczyły, zabawiał się w odkrywanie tego, co kryło się pod hasłem "Nie wolno" :))))


 A mama, by ocalić resztkę niestratowanych rzeczy, proponowała Tymkowi rożne czarodziejskie przebieranki z głównym atrybutem w roli berła zrobionego ze sznurków, wstążeczek i mieszadełka kuchennego:)


Obok przebieranek, także różnego rodzaju tańce były strzałem w dziesiątkę :)
Tańce zwykłe, niezwykłe, z parasolem, pluszakami, jakie tylko przyszły nam do głowy :)

A obok zabawy... obowiązki :):P
Pamiętam pomoc, jaką chciał nieść mi każdego dnia :)
 

Czy to w domu, czy na działce, Tymek był zawsze zwarty i gotowy do działania:))))
Sam konstruował sobie pojazdy do przewożenia różnych rzeczy:) i nie wybierał kolorowych samochodzików, dziecięcych taczek, tylko całe lato "jeździł" TYM CZYMŚ :)



Po pracy znajdywaliśmy jednak czas na odpoczynek i piknik pod drzewkiem :)


Choć nie trwało to zazwyczaj za długo, bo Tymek jest z rodzaju "wszędobylskich" :)
Na siedzenie - nie miał czasu, po prostu:P

Musiał odbierać telefony, bawiąc się w prezesa :)


Musiał przewozić ważne "ładunki":)



Musiał opiekować się Maluchami :)


I... przyjmować gości, którzy raz po raz przyzwyczajali Go do życia społecznego :)


Wspominamy okres dwulatkowy bardzo miło - mieliśmy dużo czaus dla siebie, odkrywaliśmy wiele rzeczy, fascynowaliśmy się nimi:) 

Każdy wiek ma swoje prawa, każdy uczy Dzieci i Nas czegoś nowego...
Teraz z sentymentem patrzę na powyższe zdjęcia i nie mogę uwierzyć, że to było dwa lata temu...
Ale już niedługo podobne sytuacje się powtórzą, bo zimową porą to Czarek będzie naszym dwulatkiem :)

Życzymy Wam i sobie, żeby ten czas tak szybko nie upływał....:)

środa, 19 sierpnia 2015

Wariacje z ZIEMNIACZKAMI :)

Lato na działce do czegoś zobowiązuje:)
Nawet zobowiązuje do wielu rzeczy.... (!:P)
Ale na pewno zobowiązuje do kontaktu "sam na sam" 
z MATERIAŁEM PRZYRODNICZYM z "pierwszej ręki" :)

Można bawić się wieloma rzeczami, więc czemu nie wymyślić zabaw z ziemniakami?:)
Same plusy!:)
Oczywiście delikatnie, by ów materiał nadawał się później do konsumpcji :)

Chcemy się bawić????
To musimy ziemniaki ZDOBYĆ !!!:))))))

 Na "pierwszy ogień" idzie dzielny CZAREK PIERWSZY KOPACZ :)

 

A "laury" zbiera TYMEK DRUGI ZDOBYWCA :))))

ZIEMNIACZKI ZDOBYTE :)))) 

Najpierw było wielkie mycie, segregowanie na małe i duże, szukanie "dziwnych" ziemniaków...
 już prawie nadawaliśmy im imiona (:P), 
ale żeby nie zrobiło się za bardzo sentymentalnie...(:P), 
zaczęliśmy się bawić....

 
  Puszki po mleku, wąż ogrodowy jako linia startu i miseczka z ziemniaczkami...
czas start... ile ziemniaczków jest potrzebnych do strącenia puszek?:)))))

 
Kilka:)))) 

Po chwili już nie puszkowa wieża, lecz puszkowy pociąg...
i inna pozycja wyjściowa małego zawodnika:))))

Jednak lepiej z pozycji stojącej :)))
Zamach i .... cel osiągnięty :)))))

 

 I długo nie musiałam czekać na zabawową propozycję Tymka:)
Wymyślił, że "zrobi małe przedstawienie" - schował ziemniaki do puszek,
ustawił je w rzędzie, wziął kręgle...



 ... i zaczął grać i śpiewać - wymyślone na poczekaniu piosenki o ziemniakach :)
 a później o pieskach i strażakach.... :)))



 Jego widownią były, ustawione wcześniej przez niego, trzy ludziki LEGO oraz ja
 (w roli prowadzącej:)

Po tym "niesamowitym koncercie" przyszedł czas na propozycję wyciszającą:))))

Próbowaliśmy stworzyć COŚ z węża ogrodowego (kształt "koła") i ziemniaczków :)
Co powstawało ???

 
Ciasteczko "Piegusek" :))))


Tu był mały spór :))))
Ja sądziłam, że tworzymy biedronkę, Tymek uważał, że powstała mucha:)

Któtkostrzyżony pan :))))

 

I wyspa z palmą :)   nazwana przez Was też jako m.in.:"kurza łapka", "meduza", "wiatrak na drodze do Wolina" :))))  (za wszystkie typy oczywiście dziękuję :))))


Komu jeszcze starczy sił i ochoty - proponujemy wyzwolić swoją wyobraźnię na stworzenie ludzików z ziemniaków:)))

Może być cała rodzinka:)))))


Szpileczki, guziczki, skrawki materiału i już :)
Na zdjęciu powyżej tata Tomek, mama Magda i Mały Tymek :)

A po kilku zabawach, odpoczywaliśmy przy pysznym obiadku z naszymi ziemniaczkami w roli głównej :)))))
 Łączenie przyjemnego z pożytecznym - to lubimy:)

Zachęcamy i zapraszamy do zabawy :))))

Zabawa w "Kiermasz Podwórkowy" :)

Korzystając z okazji całodniowego pobytu na świeżym powietrzu 
postanowiliśmy pobawić się w coś innego niż klocki, piłki, straż pożarna itp :)
A że, pewnie podobnie jak u Was, lato obfitowało w osiedlowe festyny, nadmorskie kiermasze, stragany i inne cuda, postanowiliśmy  "utrwalić" sobie, 
czym są owe kiermasze i o co w tym wszystkim chodzi :P

Do zabawy wykorzystaliśmy:
  • kilkanaście książek
  • zbieraninę drobnych zabaweczek: ludziki, zwierzaki, gadżety itp.
  • pieniążki (plus dwie miseczki na nie:)
  • notesik i długopis

Tymek został sprzedawcą....:)

 
 
.....i czekał na klientkę (czyli mnie:)

 

Zachęcony moim niezdecydowaniem (:P) - sam proponował mi różne produkty :) 
To akurat dla nas świetne ćwiczenia językowe:)
 

Gdy Go o to poprosiłam, zapisywał mi skrupulatnie, na jakie produkty będzie jutro PROMOCJA (nowe hasło do przyswojenia:P) :D

 

 Wydawał również niesłychane ilości "reszty" :)
Zawsze pilnował, żebym miała dużo monet na następne zakupy :)


Podczas moich zakupów, opowiadałam mu oczywiście całe historie, że idę do dzieci na urodziny, 
że potrzebuję prezentów, że jeden lubi to, drugi to, ale trzeba po równo... 
I czekałam, jak mój mały sprzedawca sobie poradzi z takimi zagadkami życiowymi :)

Poradził sobie świetnie, wszystko dzielił po równo, przeliczał, odkładał i dokładał,
 przy czym pytał o upodobania dzieci :P 
I martwił się, czy na pewno się ucieszą z takich prezentów :)

Na drugi dzień (nic nikomu nie mówiąc:P) 
SAM stworzył TYMKOWY KIERMASZ:)

Nawoływał: "Zapraszam na zakupy, mam fajne prezenty i jest promocja" :)))))



Zaprosił do zabawy kolegę Maćka i wtedy dopiero miałam okazję posłuchać, 
jak fajnie chłopcy radzą sobie w swoich rolach:)



Maciek za pierwsze pieniążki kupił sobie portfel, a Tymek dzielnie dbał o to,
 by Ten mógł dalej dokonywać zakupów:) 


Zabawa trwała i trwała :) Nasłuchałam się o dostawcach i odbiorcach, o złych pieniążkach
 i o chorym panu, który jeden dzień nie mógł być w sklepie, ale już jest, 
i o tym, że chłopcy lubią to i to, ale dziewczynki też mogą się tym bawić... itd:) 



A gdy Tymek wziął do zabawy puszki i tam powkładał zabawki, pytając, "Kto chce kupić loterie?" - byłam pewna, że zrozumiał, na czym polegają kiermasze i inne tego typu rzeczy :)


 Zapraszamy więc do "kiermaszowania" :) 
U nas się sprawdziło :)