środa, 19 sierpnia 2015

Zabawa w "Kiermasz Podwórkowy" :)

Korzystając z okazji całodniowego pobytu na świeżym powietrzu 
postanowiliśmy pobawić się w coś innego niż klocki, piłki, straż pożarna itp :)
A że, pewnie podobnie jak u Was, lato obfitowało w osiedlowe festyny, nadmorskie kiermasze, stragany i inne cuda, postanowiliśmy  "utrwalić" sobie, 
czym są owe kiermasze i o co w tym wszystkim chodzi :P

Do zabawy wykorzystaliśmy:
  • kilkanaście książek
  • zbieraninę drobnych zabaweczek: ludziki, zwierzaki, gadżety itp.
  • pieniążki (plus dwie miseczki na nie:)
  • notesik i długopis

Tymek został sprzedawcą....:)

 
 
.....i czekał na klientkę (czyli mnie:)

 

Zachęcony moim niezdecydowaniem (:P) - sam proponował mi różne produkty :) 
To akurat dla nas świetne ćwiczenia językowe:)
 

Gdy Go o to poprosiłam, zapisywał mi skrupulatnie, na jakie produkty będzie jutro PROMOCJA (nowe hasło do przyswojenia:P) :D

 

 Wydawał również niesłychane ilości "reszty" :)
Zawsze pilnował, żebym miała dużo monet na następne zakupy :)


Podczas moich zakupów, opowiadałam mu oczywiście całe historie, że idę do dzieci na urodziny, 
że potrzebuję prezentów, że jeden lubi to, drugi to, ale trzeba po równo... 
I czekałam, jak mój mały sprzedawca sobie poradzi z takimi zagadkami życiowymi :)

Poradził sobie świetnie, wszystko dzielił po równo, przeliczał, odkładał i dokładał,
 przy czym pytał o upodobania dzieci :P 
I martwił się, czy na pewno się ucieszą z takich prezentów :)

Na drugi dzień (nic nikomu nie mówiąc:P) 
SAM stworzył TYMKOWY KIERMASZ:)

Nawoływał: "Zapraszam na zakupy, mam fajne prezenty i jest promocja" :)))))



Zaprosił do zabawy kolegę Maćka i wtedy dopiero miałam okazję posłuchać, 
jak fajnie chłopcy radzą sobie w swoich rolach:)



Maciek za pierwsze pieniążki kupił sobie portfel, a Tymek dzielnie dbał o to,
 by Ten mógł dalej dokonywać zakupów:) 


Zabawa trwała i trwała :) Nasłuchałam się o dostawcach i odbiorcach, o złych pieniążkach
 i o chorym panu, który jeden dzień nie mógł być w sklepie, ale już jest, 
i o tym, że chłopcy lubią to i to, ale dziewczynki też mogą się tym bawić... itd:) 



A gdy Tymek wziął do zabawy puszki i tam powkładał zabawki, pytając, "Kto chce kupić loterie?" - byłam pewna, że zrozumiał, na czym polegają kiermasze i inne tego typu rzeczy :)


 Zapraszamy więc do "kiermaszowania" :) 
U nas się sprawdziło :)



















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz