Korzystając z okazji całodniowego pobytu na świeżym powietrzu
postanowiliśmy pobawić się w coś innego niż klocki, piłki, straż pożarna itp :)
A że, pewnie podobnie jak u Was, lato obfitowało w osiedlowe festyny, nadmorskie kiermasze, stragany i inne cuda, postanowiliśmy "utrwalić" sobie,
czym są owe kiermasze i o co w tym wszystkim chodzi :P
Do zabawy wykorzystaliśmy:
- kilkanaście książek
- zbieraninę drobnych zabaweczek: ludziki, zwierzaki, gadżety itp.
- pieniążki (plus dwie miseczki na nie:)
- notesik i długopis
Tymek został sprzedawcą....:)
.....i czekał na klientkę (czyli mnie:)
Zachęcony moim niezdecydowaniem (:P) - sam proponował mi różne produkty :)
To akurat dla nas świetne ćwiczenia językowe:)
Gdy Go o to poprosiłam, zapisywał mi skrupulatnie, na jakie produkty będzie jutro PROMOCJA (nowe hasło do przyswojenia:P) :D
Wydawał również niesłychane ilości "reszty" :)
Zawsze pilnował, żebym miała dużo monet na następne zakupy :)
Podczas moich zakupów, opowiadałam mu oczywiście całe historie, że idę do dzieci na urodziny,
że potrzebuję prezentów, że jeden lubi to, drugi to, ale trzeba po równo...
I czekałam, jak mój mały sprzedawca sobie poradzi z takimi zagadkami życiowymi :)
Poradził sobie świetnie, wszystko dzielił po równo, przeliczał, odkładał i dokładał,
przy czym pytał o upodobania dzieci :P
I martwił się, czy na pewno się ucieszą z takich prezentów :)
Na drugi dzień (nic nikomu nie mówiąc:P)
SAM stworzył TYMKOWY KIERMASZ:)
Nawoływał: "Zapraszam na zakupy, mam fajne prezenty i jest promocja" :)))))
Zaprosił do zabawy kolegę Maćka i wtedy dopiero miałam okazję posłuchać,
jak fajnie chłopcy radzą sobie w swoich rolach:)
Maciek za pierwsze pieniążki kupił sobie portfel, a Tymek dzielnie dbał o to,
by Ten mógł dalej dokonywać zakupów:)
Zabawa trwała i trwała :) Nasłuchałam się o dostawcach i odbiorcach, o złych pieniążkach
i o chorym panu, który jeden dzień nie mógł być w sklepie, ale już jest,
i o tym, że chłopcy lubią to i to, ale dziewczynki też mogą się tym bawić... itd:)
A gdy Tymek wziął do zabawy puszki i tam powkładał zabawki, pytając, "Kto chce kupić loterie?" - byłam pewna, że zrozumiał, na czym polegają kiermasze i inne tego typu rzeczy :)
Zapraszamy więc do "kiermaszowania" :)
U nas się sprawdziło :)









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz