Starszy Synek korzystał z zabawy na całego, a Młodszy cieszył się, że ma go kto ciągnąć i że może rzucać kostką:)
Wcześniej przygotowałam kilka elementów:
- 6 obrazków przystanków autobusowych (najlepsze pewnie takie "prawdziwe", ale moja drukarka lubuje się w czerniach i bielach, stąd obrazki kolorowane:)
- 6 rozkładów jazdy (obojętnie jakich, ważne, żeby dziecko przyzwyczaiło się do ich obrazu, a z czasem nauczyło się je odczytywać:)
- 6 kartek z kółkami (od jednej do sześciu-naklejonymi tak, jak na kostce)
- kostka do gry (najlepiej duża-my mamy taka pluszową:)
- kilka biletów (prawdziwych lub zrobionych z kartki) i pieniążki do zabawy:)
- ulubiona zabawka, która lubi jeździć autobusem:P
A jak dokładnie się bawiliśmy - zobaczcie na zdjęciach:))))
Zachęcamy :) prosta i sprytna zabawa połączona z nauką rzeczy praktycznych i przeliczaniem:))))
Na drzwiach pokojowych powiesiłam powyższe elementy, zawsze w tej samej kolejności :)
Okazało się, że nasz ulubiony SMOK musi jechać do lekarza, bo boli go brzuch:) sprawdza więc, o której będzie autobus i okazuje się, że za pięć minut:P stoi więc na przystanku (z kółkiem <jeden> i czeka na pana kierowcę:)
Przyjeżdża pan kierowca, a SMOK kupuje bilet (jeden kosztuje 50 zł, o zgrozo!:P), i pan kierowca go kasuje (dotykając drzwi i robiąc "khggklghg" czy jakoś tak:P)
SMOK bierze kostkę i rzuca nią - liczy głośno...jeden...dwa...trz
Gdy SMOK wychodzi od lekarza, zabawa ma podobny przebieg, bo musi wrócić do domu:) szczęściem będzie, gdy na kostce wypadnie "jeden"-wraca wtedy bezpośrednio:) jeśli inna liczba oczek - niestety z przesiadkami:) Powiem szczerze, że im więcej przesiadek, tym lepsza zabawa:P). NA każdym przystanku wymyślałam coś innego, a to SMOK wpadł w ostatniej chwili,a to nie miał biletu, a to nie miał pieniędzy, a to chciał rozrabiać w tym autobusie itp. i czekałam na reakcje Synka, jak sobie poradzi w takich sytuacjach:)
Gdy SMOK dojechał już cały i zdrowy do domu, Synek wymyślił, że to on będzie jechał autobusem do przedszkola:) i zabawa przebiegała podobnie, jednak już nie woziliśmy się na kocu, ale zrobiliśmy "pociąg" i jechaliśmy nim na kolejne przystanki śpiewając znaną wszystkim piosenkę "Koła autobusu kręcą się..." :)
Ile główek - tyle pomysłów na taką zabawę:)))
A gdy w domu jest więcej dzieci i dodatkowy dorosły do wożenia, to bawimy się bardziej aktywnie :D
Oto zdjęcie z zabawy w autobusik w wersji "dla dziecięcych pasażerów" :))))
Zachowana kolejność z rzucaniu kostką, odgadywanie przystanków:) tym razem na każdym przystanku czekało jakieś zadanie:) podskoki, tańce, wchodzenie do małej huśtawki, jedzenie paluszków w parach w grocie suszarkowej itp:) kto wykonał jechał dalej:)
Ale była zabawa:)
Polecamy :D









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz