Każdy wiek rządzi się swoimi prawami :)
Gdy Tymek miał dwa latka, był jeszcze jedynakiem i baaaaaardzo lubił spędzać czas tylko z mamusią, bo mamusia mogła oddać mu się bezgranicznie :)
I to właśnie to przyczyniało się do naszego "wymyślania":)
Czasami pomysły były mamusiowe, ale idąc dalej i dalej,
synek też "dawał" wiele swoich propozycji :)
Przedstawiamy Wam więc nasze ulubione zabawy 2-latkowe :)
Pamiętam godziny spędzane nad miseczkami z produktami spożywczymi
i "starą" patelnię, nadającą się jedynie do zabawy....
Pamiętam godziny przesypywania, mieszania, oglądania, manewrowania łyżkami, łyżeczkami...
Pamiętam skupienie i zachwyt, gdy doszła to tego plastelina i można było robić kotleciki w panierce... ahhh:)
I pamiętam te godziny sprzątania...:P
Ale było warto:)))))
W przerwach w "gotowaniu" przychodziła ochota na pierwsze malowanki...:)
Najlepiej całą rączką, albo całym sobą :)))
Pamiętam też zachwyt nad ciastoliną i niezgrabne (przy czym cudowne:))) zabawy tłuczkiem:)
Dzieci wybierają jednak FAJNE przedmioty na ulubione zabawki :))))
Gdy BABCIA zaprosiła Tymka do pracy z "prawdziwą" masą przy lepieniu pierogów,
to Tymek oddał się temu bezgranicznie :)))))
A gdy prace manualne trochę go męczyły, zabawiał się w odkrywanie tego, co kryło się pod hasłem "Nie wolno" :))))
A mama, by ocalić resztkę niestratowanych rzeczy, proponowała Tymkowi rożne czarodziejskie przebieranki z głównym atrybutem w roli berła zrobionego ze sznurków, wstążeczek i mieszadełka kuchennego:)
Obok przebieranek, także różnego rodzaju tańce były strzałem w dziesiątkę :)
Tańce zwykłe, niezwykłe, z parasolem, pluszakami, jakie tylko przyszły nam do głowy :)
A obok zabawy... obowiązki :):P
Pamiętam pomoc, jaką chciał nieść mi każdego dnia :)
Czy to w domu, czy na działce, Tymek był zawsze zwarty i gotowy do działania:))))
Sam konstruował sobie pojazdy do przewożenia różnych rzeczy:) i nie wybierał kolorowych samochodzików, dziecięcych taczek, tylko całe lato "jeździł" TYM CZYMŚ :)

Po pracy znajdywaliśmy jednak czas na odpoczynek i piknik pod drzewkiem :)
Choć nie trwało to zazwyczaj za długo, bo Tymek jest z rodzaju "wszędobylskich" :)
Na siedzenie - nie miał czasu, po prostu:P
Musiał odbierać telefony, bawiąc się w prezesa :)
Musiał przewozić ważne "ładunki":)
Musiał opiekować się Maluchami :)
I... przyjmować gości, którzy raz po raz przyzwyczajali Go do życia społecznego :)
Wspominamy okres dwulatkowy bardzo miło - mieliśmy dużo czaus dla siebie, odkrywaliśmy wiele rzeczy, fascynowaliśmy się nimi:)
Każdy wiek ma swoje prawa, każdy uczy Dzieci i Nas czegoś nowego...
Teraz z sentymentem patrzę na powyższe zdjęcia i nie mogę uwierzyć, że to było dwa lata temu...
Ale już niedługo podobne sytuacje się powtórzą, bo zimową porą to Czarek będzie naszym dwulatkiem :)
Życzymy Wam i sobie, żeby ten czas tak szybko nie upływał....:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz